Tak naprawdę nikt nie wie ile czasu mu zostało, aby cieszyć się tym wszystkim.
Chcę jeszcze zwrócić uwagę na to, że nie doceniamy tego co mamy. Pragniemy coraz więcej i więcej nie znając już umiaru. Każdy zaczyna być zapatrzony we własny czubek nosa. Nie obchodzą nas uczucia innych. Codziennie , coraz bardziej wchodzimy w to totalne bagno. Bagno nieszczęścia i ludzkiej klęski.
Spójrz na siebie..
Siedzisz właśnie przy komputerze i marnujesz kilka minut swojego życia na to, aby przeczytać moje nic, tak naprawdę, nieznaczące słowa.
Wyjdź z domu, korzystaj z życia. Doceń to co masz najcenniejsze. Życie.
Jesteś zdrowy?
Ciesz się z tego, bo nie każdy go ma.
Korzystając z życia pamiętaj, że są też inni, którzy może właśnie czekają na Twoją pomoc?
Nie bądź egoistą. Okaż swoje serce.
Dzięki temu w przyszłości inni Tobie pomogą.
...
...
...
Mały przyjaciel mojej siostry odszedł wczoraj w nocy... Miał jedynie 9 lat, ale jestem wręcz pewna, że wykorzystał te 9 lat w pełni. Umiał docenić to co ma. Doceniał to co najpiękniejsze. Dostrzegał to i dzielił się swoimi myślami. Pokazał na każdym kroku jak powinniśmy żyć.
Chciałabym też być taką optymistką. Tylko czy potrafię?
Ellie - Mae"
Minęło kilka dni. Mała Margaret jakoś zaczęła do siebie dochodzić po wiadomości o śmierci jej przyjaciela z oddziału. Jeśli chodzi o jej zdrowie to wszystko było w porządku. Przynajmniej dziewczynka na nic nie narzekała. Wręcz twierdziła, że jest dobrze. Niestety badania na to nie wskazywały. Lena w ostatnim czasie rozmawiała z lekarzem o małej Margi. Stan dziewczynki mógł pogorszyć się w każdej chwili. Dosłownie w każdej.
Kobieta jak codziennie rano przyszła do swojej siostry i usiadła przy niej. Dziewczynka od razu opowiadała jej swój sen. Gdy skończyła opowiedziała jej o nowej dziewczynce, która przybyła na oddział. Lena czasami już nie wytrzymywała psychicznie. Tak bardzo było przejęta stanem siostry, że najchętniej rozpłakałaby się przy siostrze. Wiedziała, że nie może tego zrobić, bo dziewczynka zacznie coś podejrzewać i jeszcze zamknie się w sobie. Dla niej było lepiej jak wiedział jak najmniej. Po południu, Lena, wyszła ze szpitala i zahaczyła o swój dom. Nie miała ochoty leżeć i nic nie robić. Jedyne co to weszła swojego bloga. Przejrzała komentarze i szczególnie jeden przykuł jej uwagę. Niejaki "globalny" postanowił negatywnie wszystko ocenić. Zaskoczyło ją to. Po raz pierwszy spotkała się z czymś takim.
Lena przeczytała komentarz kilkukrotnie i nie mogła uwierzyć. Przyzwyczajona była do pozytywnych komentarzy, a tu taka niespodzianka. Cóż, przynajmniej ktoś wyraził swoje zdanie w całkiem kulturalny sposób. Żadnych wulgaryzmów. Było zatem dobrze. Dziewczyna wyłączyła komputer i wyszła z domu uprzednio zamykając drzwi i ubierając kurtkę. Lena była molem książkowym. Uwielbiała czytać, gdy znalazła choć trochę wolnego. Gustowała w romansidłach jak i w kryminałach. Wybrała się do księgarni w celu oglądnięcia książek lub ewentualnie kupna jednej z nich. Weszła do sklepu i stosy książek w pełni pochłonęły dziewczynę. Brała po kolei książki i czytała ich opisy. Gdyby miała tylko czas, czytałaby nawet codziennie. Uwielbiała książki, szczególnie w wersji papierowej. Uważała, że książki należy dotknąć. Poczuć jej zapach, strukturę. Zagłębioną w czytanie kolejnego opisu Lenę wyciągnął głos tajemniczego mężczyzny. Uniosła głowę i spojrzała na niego uważnie.
- Nie polecam tej książki. Czytałem i uważam, że to totalna klapa. - powiedział mężczyzna i przyglądał się dziewczynie uważnie - jak chcesz, to mogę ci coś pomóc wybrać. Sam trochę czytam i mniej więcej wiem co dobre, a co nie.
- Dziękuję bardzo, ale naprawdę, poradzę sobie. Póki co czytam jedynie opisy - uśmiechnęła się delikatnie i odłożyła ostatecznie książkę na bok.
- Jestem Markus - wyciągnął do niej swoją dłoń, a uśmiech wręcz nie znikał z jego twarzy,
- Lena - rzuciła dziewczyna i delikatnie ścisnęła jego dłoń.
Stali przez chwilę w ciszy oglądając przeróżne książki. Chłopak wyjął kilka książek z półki i podał dziewczynie.
- Te polecam. Świetna akcja, tajemnica, a napięcie trzyma do samego końca.
- Dziękuję, ale raczej nie gustuję w takich książkach.
- A w jakich gustujesz?
- Hm.. Jak to kobieta - romansidła. Jednak lubię też czasem kryminały, ale jedynie te dobre - zaśmiała się cicho spoglądając w jego kierunku.
- Rzeczywiście jak typowa kobieta. Myślę, że warto spróbować przeczytać coś innego niż te gatunki literackie. Jest wiele pięknych książek, które uważam, że należy przeczytać. Ja lubię książki z sensem, które zawierają jakiś morał. Warto wtedy wyciągać wnioski i może jakoś odwoływać się także do tego.
Dziewczyna słuchała mężczyzny i pokiwała głową z uznaniem. Znał się na rzeczy.
- Dobrze mówisz. Rzeczywiście są takie książki, czy też utwory literackie, które powinien każdy przeczytać. Nawet już nie sama mowa o powieściach, kryminałach itp. Wiersze też mają swoje przesłania. Ogólnie jak dla mnie, to literatura jest czymś pięknym. Każdy autor przekazuje innym cząstkę siebie. Swoich myśli jak i nawet doświadczeń życiowych.
- Mądrze mówisz. Co powiesz na jakąś małą dyskusję na ten temat przy kawie. Tutaj obok jest mała kawiarnia. Chętnie posłucham, co jeszcze masz do powiedzenia w tej kwestii.
- No dobrze, ale nie mogę też za długo siedzieć.
Odłożyli wszystkie książki i wyszli z księgarni. Weszli natomiast do kawiarni obok. Zajęli miejsca i zamówili kawę. Ich rozmowa potoczyła się całkowicie naturalnie. Dużo się śmiali, ale podejmowali także bardzo dygresyjne tematy. Łączyła ich literatura, książki. Oboje mieli całkiem duże pojęcie o nich. Lena słuchała każdego słowa chłopaka i piła kawę. Dawno nie czuła się tak miło. W ostatnim czasie była bardzo zabiegana. Uczelnia, dom i szpital. Nigdzie indziej nie wychodziła. To była taka odskocznia. Mogła z kimś porozmawiać o tym co ją tak naprawdę interesuje. Podzieliła się swoim zdaniem, czuła, że ktoś ją wreszcie słucha.
- Przepraszam, ale muszę się już zbierać. Dziękuję za tę rozmowę - uśmiechnęła się szeroko i wstała z miejsca.
- To ja dziękuję. Niezmiernie miło było Cię poznać - powiedział i podał jej karteczkę ze swoim numerem - mam nadzieję, że nie zakończy się to na jednym spotkaniu. Mógłbym z Tobą rozmawiać na ten temat cały czas.
Dziewczyna spojrzała na kartkę i schowała ja do kieszeni spodni. Uśmiechnęła się szeroko.
- Dziękuję. Odezwę się.
Puściła mu oczko i opuściła lokal. Jadąc do domu zadzwoniła do swojej przyjaciółki - Katrin.
- Matko, Kat! Muszę Ci coś powiedzieć!
- Co się stało?! Coś z Margaret? - powiedziała z przerażeniem w głosie dziewczyna.
- Nie, nie. Ona akurat się dobrze czuje.
- Coś z Tobą?!
- Ja też się dobrze czuję, ale byłam właśnie w księgarni i podszedł do mnie taki przystojny chłopak. Markus ma na imię.
- Żeś mnie wystraszyła kobieto! Ja już miałam najgorsze myśli.
- Przepraszam Cię, ale dał mi swój numer i powiedział, że nie chciałby, aby nasza znajomość skończyła się tylko na tym jednym spotkaniu.
- Jestem z Ciebie dumna! Mam nadzieję, że się z nim spotkasz jeszcze.
- Niech trochę poczeka, zadzwonię za kilka dni. Poza tym muszę chodzić do szpitala, młoda będzie mieć teraz dużo badań.
- Rozumiem, ale nie zaprzepaść szansy z tym chłopakiem.
- Wiem Kat, wiem. Tylko mam też swoje zajęcia i obowiązki. Jego będę musiała wciskać w mój grafik.
- Oj to wciśniesz go jakoś.
- Może się uda. Dobra, ja kończę, bo wchodzę do domu. Trzymaj się!
- Papa.
Rozłączyła się i weszła do domu. Odłożyła rzeczy na bok i zdjęła ubranie wierzchnie. Weszła dalej i zrobiła sobie sobie kolację. Zjadła ją i nagle rozbrzmiał się dźwięk telefonu. Spojrzała na telefon. Nie miała pojęcia kto to, ale jednak odebrała.
- Słucham?
- Dobry wieczór. Pamięta mnie pani? Prowadziłem śledztwo w sprawie zaginięcia Pani rodziców.
Dziewczynie, aż zrobiło się słabo. O co mogło chodzić? Ta sprawa wydawała się dla niej zamknięta. Sprawy nie wyjaśniono, a ciał rodziców również nie odnaleziono.
- Tak, oczywiście. Coś się stało?
- Znaleziono dzisiaj ciała dwóch osób w obrębie obszaru, gdzie ostatnio byli widziani pańscy rodzice.
- Jak to? Czy to są właśnie oni? - powiedziała przerażona.
- Wydają się podobni, ale prosiłbym Panią o zidentyfikowanie zwłok. Mogłaby pani do nas przyjechać?
- Oczywiście, zaraz będę - rzuciła szybko i rozłączyła się. Wzięła kurtkę do ręki wyszła szybko zbiegając po schodach. Tyle ich szukali. Lena wiedziała, że rodzice prawdopodobnie się już nie odnajdą, ale dlaczego w takiej chwili. Jak miałaby powiedzieć o tym siostrze? Nie mogła jej od razu tak powiedzieć. W każdym razie nie wprost. Załamałaby się. Pamiętała jak Margaret płakała i zamknęła się w sobie, gdy dowiedziała się, że rodzice już raczej nie wrócą. Nie mogła jej jeszcze tego dołożyć. Podjechała na policję i weszła do środka. Bez trudu odnalazła pokój mężczyzny. Zapukała i po chwili weszła do środka.
- Dobry wieczór.
- Dobry wieczór, pani Leno - mówiąc to mężczyzna wstał od razu od biurka - proszę usiąść.
Dziewczyna zajęła miejsce naprzeciwko biurka.
- Proszę się nie załamywać na zapas. To nie muszą być pańscy rodzice.
- Wiem, zdaję sobie z tego sprawę. Tak naprawdę nie wiem czego chcę. Jakby to byli oni, miałabym pewność, że ich odnalazłam i mogę ich godnie pochować, ale jak nie, to nie musiałabym przekazywać siostrze złej informacji i nadal byłaby nadzieja, że się odnajdą. Żywi.
Policjant spojrzał na dziewczynę współczującym wzrokiem. Prowadził tę sprawę od początku i wiedział ile dziewczyna się nacierpiała. Całą sobą angażowała się w sprawę i pomoc w odnalezieniu rodziców, a do tego zajmowała się siostrą, która poważnie zachorowała. Tak naprawdę nie miała młodości jak każdy inny. Musiała robić za matkę dla swojej siostry. Do tego studia i praca, aby utrzymać siebie i płacić za leczenie siostry.
- Naprawdę proszę na razie nie brać do siebie najgorszych myśli.
Dziewczyna spojrzała w okno i wzięła głęboki wdech. Łzy napłynęły do jej oczy.
- Chodźmy ich zobaczyć.
Powiedziała szybko i po chwili wyszła z gabinetu z mężczyzną. Przeróżne myśli kłębiły się w głowie dziewczyny. Zacisnęła dłonie w pięści i przymknęła oczy. Po kilku głębszych oddechach weszła do kostnicy.
- Jest Pani gotowa? - zapytał mężczyzna.
Lena jedynie kiwnęła głową i patrzyła uważnie. Po chwili wysunięto ciało jednej z ofiar i odsłonięto prześcieradło z twarzy. Momentalnie łzy spłynęły po policzkach Leny. Zakryła usta dłońmi i przymknęła oczy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz